Serwis www.operarara.pl używa plików cookies zgodnie z opisaną polityką prywatności. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na użycie plików cookies.

Opera Rara - Facebook Opera Rara - YouTube Opera Rara - LastFM Opera Rara - Flickr
Kraków
Krakowskie Biuro Festiwalowe
Capella Cracoviensis


 
Kraków – Światowe Miasto Festiwali 2016
 
Operarara TV
 
Sacrum Profanum
 
Muzyka dawna
 
Muzyka Klasyczna w Krakowie
 
Instytut Francuski w Polsce
 
 
 

Aktualności

« wstecz
Vivat Accademia Bizantina czyli Rara jak rzadko!
Dodano: piątek, 26 października 2012

Wszyscy, którzy przybyli wczoraj do Opery Krakowskiej, by uczestniczyć w kolejnej odsłonie cyklu Opera Rara, mieli okazję obcować ze sztuką interpretacyjną najwyższej próby i rzadkiej doskonałości. Trzeba przyznać, że podejmując się realizacji tak niezwykle bogatego brzmieniowo i wymagającego dramaturgicznie dzieła jakim jest Tito Manlio Vivaldiego, Ottavio Dantone po prostu nie mógł szczęśliwiej dobrać solistów, zaś o sukcesie całości zdecydowała także - jeśli nie przede wszystkim - ich wspaniała współpraca z instrumentalistami, bo rola tych ostatnich jest w wypadku tego dzieła nie do przecenienia.



Fot. Paweł Ulatowski

Trudno byłoby któremukolwiek ze wspaniałych solistów przyznać palmę pierwszeństwa, wszyscy bowiem sprostali wymogom muzyki i tekstu, mistrzowsko oddając charakter swoich ról. Dysponujący głębokim, pięknym basem Sergio Foresti jako tytułowy Tito Manlio (Tytus Manliusz), surowy konsul uosabiający bezduszne prawo, był niezwykle przekonujący w swoich brawurowych ariach i pełnych dramatyzmu recytatywach, w których ścierał się sam ze sobą, wewnętrznie rozdarty między radykalnym legalizmem a ojcowską miłością.


Fot. Paweł Ulatowski

Maria Hinojosa Montenegro, kreująca partię Manliusza juniora, w którym młodzieńcza brawura i próżność przeradza się w pokorę i który stopniowo dorasta do roli bohatera, doskonale oddała całe zawarte tu dramaturgiczne i muzyczne bogactwo, prezentując szeroki wachlarz wokalnych możliwości: od zawrotnych koloratur w początkowych ariach, po łagodne piano poruszającej Sonno, se pur sei sonno, w której głos czekającego śmierci skazańca zdaje się dochodzić już z innego świata.

Wcielające się w role Vitellii i Servilii, zakochanych i wewnętrznie rozdartych kobiet, Delphine Galou i Marina de Liso - obie świetnie znane krakowskim melomanom - były nie mniej przekonujące. Roberta Invernizzi w męskiej roli wojownika Lucia także zachwycała bogactwem brzmień (przypomnijmy choćby arię Fra le procelle, sztandarową arię simile, w której stan ducha oddany zostaje przez analogię do gwałtowności żywiołów).

Spośród ról drugoplanowych największe wrażenie zrobił niewątpliwie Bruno Taddia w roli Linda, postaci naznaczonej rysem komicznym, a zarazem jedynego głosu zdrowego rozsądku wśród targanych namiętnościami i wewnętrznymi sprzecznościami bohaterów. Dysponujący głębokim, mocnym barytonem Taddia z powodzeniem łączył wokalną ekwilibrystykę z rozbrajającą wprost aktorską vis comica, wywołując niezwykle żywe reakcje publiczności.

Nie można nie wspomnieć o instrumentalistach, których istotną rolę zasygnalizowaliśmy już na wstępie. Tito Manlio obfituje bowiem w arie z towarzyszeniem instrumentów koncertujących, co w wykonaniu solistów i Accademii Bizantina zaowocowało wspaniałymi wokalno-instrumentalnymi popisami, jak choćby w wypadku arii Di verde ulivo, kiedy to Vitellia dialoguje z wiolonczelą w zawiłych koloraturach, czy Non ti lusinghi, w której skierowany do bezwzględnego Tytusa apel zakochanego Lucia o łagodność wspomagany jest echem oboju, przywodząc na myśl głębię kontemplacji typową raczej dla Bachowskich kantat; czy wreszcie w arii Tu dormi in tante pene, gdzie Servilii towarzyszy niezwykle rozbudowana partia skrzypiec dyskretnie wspierana przez klawesyn (Ottavio Dantone). Warto także wspomnieć nieziemski wręcz instrumentalny passus pod koniec aktu trzeciego (tuż przed szczęśliwym zwrotem akcji), gdy żałobne tony towarzyszą Manliuszowi idącemu na śmierć... Tak, trzeba przyznać, że Accademia Bizantina dostarczyła nam naprawdę wspaniałych przeżyć. (MP)

Przeczytaj recenzje koncertu autorstwa:

Marcina Kaczmarczyka, dziennikarza Forbes’a
Mateusza Borkowskiego, dziennikarza Gazety Wyborczej

Zobacz także: